A A A Wersja kontrastowa

Mazury – tutaj jest mój biznes

Nie straszny mu sztorm, ani wiatr, a na łodziach zna się, jak nikt inny. „Mój biznes złapał wiatr w żagle” – te słowa mógłby wypowiedzieć Krzysztof Ciszewski, właściciel firmy Mix Czarter, największej floty 10-metrowych jachtów na Wielkich Jeziorach Mazurskich w Węgorzewie. Na Mazurach mieszka od niemal 20 lat, i jak sam przyznaje, tutaj po prostu trzeba być żeglarzem. Wiosną 2019 r. w ciągu zaledwie trzech miesięcy uruchomił port, uzupełnił flotę i wystartował na dobre. Swoją wymarzoną inwestycję pomogło mu sfinansować Poręczenie  z unijnego projektu „Przedsiębiorcze warmińsko-mazurskie”.

Co sprowadziło Pana na Mazury? 


Przeprowadziłem się z rodziną aż ze Śląska, gdzie byłem górnikiem. Na Mazurach mieszkam od 2000 r. i w tej chwili już nie wyobrażam sobie, żeby można było mieszkać gdziekolwiek indziej. Tutaj trzeba  zajmować się jachtami – taki jest, według mnie, logiczny ciąg zdarzeń. Wiedzę o jachtach zdobywałem już po przeprowadzce na Mazury, dzięki właścicielom stoczni Northman. To tutaj pracowałem przez ponad 3 lata i wspólnie z właścicielami budowałem jachty. To najlepsza, moim zdaniem, polska stocznia, która sprzedaje jachty na cały świat. Przychodzi jednak w życiu moment, kiedy trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć: „zrobiłem wszystko, co mogłem zrobić”, trzeba szukać drogi rozwoju gdzie indziej. 

Wtedy podjął Pan decyzję o przejściu na swoje?


Kurczowe trzymanie się jednego miejsca pracy nie służy człowiekowi. W życiu trzeba podejmować odważne decyzje. Myślałem o wydzierżawieniu portu, ale nie odpowiadała mi cena, jaką mi zaproponowano. Do tego dochodził ogrom pracy przy dziesięciu hektarach portu, który był zarośnięty trawą o wysokości mniej więcej dwóch metrów. Ostatecznie jednak wydzierżawiłem ten port z prawem pierwokupu i pierwszą przysłowiową łopatę wbiłem 23 kwietnia 2019 r., zaraz po Wielkanocy.

Myślę, że od tego czasu wykonałem kawał dobrej roboty. Nie ukrywam, że jest to możliwe wyłącznie dzięki wsparciu finansowemu - poręczeniu Banku Gospodarstwa Krajowego. W porcie mamy całą niezbędną i nowoczesną infrastrukturę łącznie z punktem gastronomicznym i sklepem.


Włożył Pan w to mnóstwo pracy i pieniędzy.


Tak, trzeba zacząć od tego, że bez poręczenia nie dostałbym kredytu, który sfinansował inwestycję. Bank w Giżycku, w którym dostałem kredyt z poręczeniem, był naprawdę pomocny. Zaangażowanie pracujących tam ludzi z pewnością przyśpieszyło decyzję o przyznaniu kredytu. Na początku szukałem przede wszystkim możliwości sfinansowania portu, potem pomyślałem o zakupie jachtu, żeby uzupełnić flotę. Jachty kupowałem systematycznie, a dzisiaj mamy ich około 40. W tej chwili jestem właścicielem największej floty na Mazurach, jeśli chodzi o jachty 10-metrowe. Jak coś się robi, to trzeba to robić dobrze.  

Jak Pan sobie radzi w codziennym zarządzaniu biznesem?


Przede wszystkim pomaga mi żona, bez niej bym sobie nie poradził. Córka, studentka, wzięła na siebie zarządzanie czarterami. Pomaga mi również mój syn, student Akademii Muzycznej, w wakacje też włącza się do naszej pracy. Oczywiście oprócz tego na stałe zatrudniam bosmanów. Pomagają mi w ciągu całego roku, przede wszystkim zimą. Jachty wyciągamy z wody jesienią i remontujemy je na kolejny sezon.


Jak Pan widzi swoją przyszłość w tym biznesie? Marzy pan o jeszcze większym porcie?


To ma być tradycyjny, mazurski port z wszelkimi wygodami. Na pewno będę rozbudowywał flotę. Mazury to idealne miejsce na letnie żeglowanie. W sezonie przybywa coraz więcej osób zainteresowanych czarterowaniem, dlatego potrzebowaliśmy dodatkowych środków finansowych, żeby móc odpowiedzieć na potrzeby klientów. Jestem zadowolony, że udało mi się na nie odpowiedzieć właśnie dzięki unijnemu poręczeniu. Mogłem dzięki temu nie tylko rozbudować, ale też zróżnicować swoją flotę, a zatem ofertę dla moich klientów.

Mix Czarter
Czarter Jachtów na Mazurach

ul. Ruska Wieś 1

11-600 Węgorzewo