A A A Wersja kontrastowa

Restauracja Stylowa

Ostrowska restauracja Stylowa powstała na przełomie 1996 i 1997 roku.
Na początku był to niewielki, rodzinnie prowadzony lokal z szybką obsługą; typowy fast food z dodatkową salą na imprezy. Obecnie właścicielami są pan Marcin Mielcarek i jego mama Anna, współzałożycielką była również ciocia pana Marcina.

Druga z sal Stylowej powstała dzięki kredytowi 10 lat później. Kolejny kredyt pozwolił na dobudowanie jeszcze jednej sali i części hotelowej, ostatni – na ich wykończenie oraz doposażenie kuchni. Stara kuchnia zmieniła się w magazyn działalności cateringowej, bo Stylowa dostarcza również jedzenie do firm, szkół i przedszkoli.

Teraz trzy sale restauracji pomieszczą odpowiednio 250, 200 i 150 osób. Można tu również zorganizować imprezę taneczną dla prawie ćwierć tysiąca gości. Prężnie rozwija się dział cateringu. - Niedawno obsługiwaliśmy imprezę na 850 osób – z całą zastawą i szkłem – mówi Marcin Mielcarek.

- To ciężki kawałek chleba, u nas w rodzinie nie ma świąt czy Sylwestra. Nawet jeśli przygotujemy coś w domu, to i tak na koniec lądujemy w restauracji – śmieje się. Stylowa to biznes nie tylko familijny, ale i skierowany do rodzin. - Mamy sporo stałych klientów, którzy robią u nas wszystkie imprezy - osiemnastkę, potem wesele, chrzciny, urodziny dzieci, komunie, jak i pożegnania członków rodziny. Stali klienci oczywiście mogą liczyć na rabaty, ale przede wszystkim cieszy nas ich zaufanie i to, że wracają.

Teraz właściciele Stylowej skupiają się na wykończeniu części hotelowej.
Gotowe są już 4 pokoje, docelowo ma być ich 10. - Każdy z nich będzie miał możliwość dostawki, więc będziemy w stanie przenocować nawet 27 osób. To szczególnie ważne w przypadku uroczystości rodzinnych, gdy zjeżdżają się osoby z całej Polski. Do tej pory musieliśmy organizować im nocleg w pobliskich hotelach, teraz mogą zostać na miejscu, po prostu iść na górę – cieszy się Marcin Mielcarek.

Stylowa skorzystała z trzech kredytów, dwa ostatnie wzięła w ramach JEREMIE. Na przełomie 2010 i 2011 roku wzbogaciła się o piece konwekcyjno-parowe, nową zmywarkę, zmywarkę do cateringu i dużą liczbę termosów. Inwestycja objęła też modernizację, m.in. wymagane przepisami sanitarnymi oddzielenie magazynów i miejsc mycia naczyń. Marcin Mielcarek podsumowuje - Cała inwestycja pochłonęła ok. 80 tysięcy złotych. Sporo, ale sam piec kosztuje ok. 30 tysięcy zł.

Druga pożyczka JEREMIE pomogła w rozbudowie części hotelowej i doposażeniu kuchni. - Sprzęt kuchenny jest drogi, musi wytrzymać intensywną eksploatację. Jeden dobry 60-litrowy garnek kosztuje ok. tysiąca złotych. Przy okazji inwestycji odświeżyliśmy nieco wygląd sal, by do siebie pasowały. Muszą przecież wyglądać jak jedna całość a nie 3 osobne rzeczy – wyjaśnia Marcin Mielcarek.

W rozwoju Stylowej pomogło Ostrowskie Centrum Wspierania Przedsiębiorczości.
- O Centrum i JEREMIE powiedział nam znajomy. Sprawdziliśmy szczegóły oferty, porównaliśmy ją z ofertami banków. Szukaliśmy ukrytych kosztów, ubezpieczenia kredytu – nie znaleźliśmy – wspomina pan Marcin. - Wypełnienie dokumentów było stosunkowo proste, wystarczyło napisać co się chce zrobić za te pieniądze, jaki jest wkład własny i jakie proponujemy zabezpieczenie. Z tym ostatnim nie było żadnego problemu, bo mamy własną nieruchomość.

Dla Stylowej ważne były niskie koszty pozyskania kredytu.
- Oprocentowanie w banku byłoby nieco wyższe, ale dodatkowo doszłyby np. koszty jego ubezpieczenia. Gdyby nie kredyt z JEREMIE zrobilibyśmy to, co zaplanowaliśmy, tylko rozciągnęlibyśmy inwestycję na jakieś 6 lat. To bardzo dużo, a dzięki JEREMIE mogliśmy wyprzedzić naszą konkurencję o kilka kroków.

Kolejną zaletą pożyczki w ramach JEREMIE była możliwość odroczenia spłaty.- Kiedy kuchnia jest remontowana, to nie zarabia, chętnie skorzystaliśmy więc z opcji kwartalnego odroczenia spłaty kredytu. Przez 3 miesiące nie musieliśmy więc płacić rat, jedynie odsetki – mówi Marcin Mielcarek.