A A A Wersja kontrastowa

P.H.U. STRUKPOL

W 1986 roku Marek Kasprzak założył własną firmę – zaczął jeździć taksówką bagażową.
Dziś ma świetnie prosperującą firmę sprzedającą farby, lakiery i wszelkie wykończeniowe materiały budowlane. - Wśród moich klientów są zarówno ludzie remontujący domy, są i przedsiębiorcy, prowadzę więc i sprzedaż hurtową, i sklep detaliczny. Jestem autoryzowanym dilerem renomowanych firm i mam niezłe ceny, więc farby kupują u mnie nawet spore firmy z okolicy, najlepsi klienci generują nawet po kilkaset tysięcy obrotu rocznie – opowiada pan Marek.

Impulsem do założenia własnej działalności był dla niego wyjazd do Niemiec. - Zobaczyłem jak tam ludzie pracują, zarobiłem swoje pierwsze miliony, oczywiście w złotówkach, bo to było parę tysięcy marek i wróciłem. Pierwsze kroki skierowałem do prezesa spółdzielni inwalidów, gdzie byłem majstrem na produkcji zniczy i powiedziałem, że do pracy nie wracam – wspomina.

Pierwszym biznesem była taksówka bagażowa, następnym – handel artykułami spożywczymi.
- Z jednego z wyjazdów wróciłem z z całą ciężarówką czekoladowych, wielkanocnych zajęcy. Sprzedałem je w 2 tygodnie. Kiedy zobaczył to mój kolega, zaproponował mi objęcie funkcji dyrektora handlowego w swojej firmie - hurtowni materiałów budowlanych. Byłem bardzo rzetelnym handlowcem, kontrahenci przekonali się, że moje słowo w biznesie znaczy dużo i jestem gwarantem solidności – mówi Marek Kasprzak.

Niedługo później trafił do hurtowni farb i lakierów, której właściciel namówił go do otwarcia nowego punktu sprzedaży w przydomowym magazynie. - Magazyn się powiększał, w końcu św. pamięci Janusz zaproponował mi wykupienie go. Był rok 1998, uzyskałem pożyczkę z inkubatora przedsiębiorczości i przejąłem biznes. Szkoda, że te 70 tys. zł były oprocentowane na ponad 20%. - Gdybym w roku 1998 miał takie możliwości, takie oprocentowanie, jak dziś w JEREMIE, dziś byłbym w biznesie o spory krok dalej – twierdzi pan Marek.

Zostawił nazwę firmy, dodał jedynie swoje nazwisko.
Strukpol od 1998 roku notuje nieprzerwany wzrost sprzedaży, często wykorzystując środki zewnętrzne. - Po wykupieniu firmy wziąłem jeden kredyt, potem drugi, dzięki temu pojawiły się u mnie maszyny do mieszania  farb, lakierów i tynków, obroty rosły, zostałem autoryzowanym sprzedawcą farb Śnieżki. Dziś sprzedaję w zasadzie każdy rodzaj farb, lakierów i chemii budowlanej.

Marek Kasprzak dwukrotnie skorzystał z kredytów w ramach JEREMIE.
Wykorzystał je na rozwój firmy, w tym zdobycie poważnego kontrahenta z Niemiec. - U naszych zachodnich sąsiadów trzeba wykazać się szybkimi, solidnymi płatnościami i dużym zamówieniem. To pozwala zdobyć zaufanie i ustawić długofalową współpracę. Dostaliśmy też na stałe rabat w wysokości 2%. Na pierwszy rzut oka to niewiele, ale przy dużych obrotach potrafi zrobić sporą różnicę i dać mi przewagę nad konkurencją. Tym bardziej, że w mojej branży pracuje się na minimalnych marżach – przekonuje Marek Kasprzak.

Sprawy finansowe powierza Stowarzyszeniu Ostrzeszowskie Centrum Przedsiębiorczości. - Znamy się od lat, niektóre osoby z Centrum pracowały wcześniej w bankach, które kredytowały moją działalność. Ci ludzie zajmują się również moją księgowością – chwali współpracę pan Marek.

Regularnie bierze pożyczki na rozwój firmy i już myśli o kolejnych, w tym razem w kwocie wyższej, niż 100 tys. zł. Chce powiększyć asortyment i powierzchnię sprzedaży. Robi to dzięki sugestiom klientów, którzy wolą potrzebują większego wyboru materiałów budowlanych,  np. płyt gipsowo-kartonowych. - Dywersyfikacja asortymentu jest bardzo ważna, dzięki niej mogę bronić się przed kryzysem, zatrudnić kogoś nowego, zwiększyć przychody. Dziś zatrudniam trzech świetnych pracowników, najstarszy stażem pracuje u nas już 14 lat. Mamy dość niskie koszty działalności, skutecznie konkurujemy z marketami budowlanymi – twierdzi Marek Kasprzak.