A A A Wersja kontrastowa

Pałac Ksawerów Sp. z o. o.

Częsta rewizja strategii pozwala dostosować się do zmian

Rene Geirnaert wynajmował pałac w Ksawerowie organizując różne wydarzenia. W branży eventowej działa od 15 lat. Pałac Ksawerów zamierzał kupić już wcześniej, w końcu się udało.

Zdecydowało to, że mieliśmy na niego pomysł. Zgodnie z naszą misją zawsze wychodzimy na zewnątrz z czymś oryginalnym, niestandardowym. Zależało mi też, żeby skumulować firmę i wszystkie powiązane firmy w jednym miejscu. Chciałem też zrobić kuchnię i przygotować obiekt dla gości indywidualnych i instytucji.

Spółkę Pałac Ksawerów tworzą  Rene Geirnaert i jego wspólnik. Cały obiekt należy do spółki, która jednocześnie jest jego administratorem. Zajmuje się rewitalizacją pałacu, aby przywrócić mu dawny blask i jednocześnie dostosowuje go do potrzeb firmy i gości.

Działamy tutaj od stycznia 2012 roku Pałac spółka kupiła na kredyt, który dostaliśmy dzięki dobremu  biznesplanowi, dużemu doświadczeniu i dobrym opiniom. Zaczęliśmy od rewitalizacji, a konkretnie od zabezpieczenia budynku, bo wchodziła do niego wilgoć. Konserwatorzy zabytków pomogli nam uzyskać dotację na remont elewacji – obecnie już ¾ frontu jest skończone. Nie baliśmy się trudności – mamy ten obiekt, bo inni się bali. Lubimy wyzwania – oznaczają, że będzie nad czym pracować.

Trudności wynikały z zabytkowego charakteru pałacu

Ponieważ to zabytek, pewnych rzeczy nie wolno robić. Jednak zawsze jest coś za coś. Zabytek łatwiej odszukać na mapie, więcej ludzi do nas trafi. A jednocześnie goście akceptują, że nie wszystko jeszcze jest gotowe, widzą np. odrapane drzwi, ale wiedzą, że te drzwi mają swoją historię. Poza tym mój wspólnik ma duże doświadczenie w zakresie remontów i inwestycji. Kiedy zsumowaliśmy nasze umiejętności, doszliśmy do wniosku, że nie tylko wiemy, jak to ruszyć i przyciągnąć ludzi, ale nawet możemy wziąć się za modernizację, nie odwołując się do zewnętrznych firm budowlanych.

Jednym z największych plusów obiektu jest to, że leży bardzo blisko Łodzi

Dzięki temu nie narzekamy na obroty. W samym mieście można znaleźć sale, muzea, nawet pałace, ale pałac z dwuhektarowym ogrodem zaledwie 7 km od ścisłego centrum Łodzi – to jest oryginalne. Mamy tu teren, dużo sprzętu, mamy namioty – możemy np. przygotować niestandardowy bankiet. Nie jesteśmy tylko organizatorem lub producentem takiego wydarzenia, ale też robimy to własnymi siłami: dysponujemy nagłośnieniem, utrzymujemy własny duży dział cateringowy, część kreatywną, dział graficzny.

Spółka przeznaczyła pożyczkę z JEREMIE na adaptację sal konferencyjnych – na gruntowne malowanie ścian – oraz przygotowanie obiektu do obowiązujących wymagań związanych z  użytkowaniem budynków, czyli m. in. na sanitariaty. O możliwości wzięcia takiej pożyczki dowiedział się wspólnik Rene Geirnaerta.

Ja zawsze miałem dystans do wszelkich kredytów, zwłaszcza w dzisiejszych czasach – do tej pory decydowałem się tylko na leasing. Współpraca z Łódzką Agencją Rozwoju Regionalnego zaskoczyła mnie na plus. To nie była czysta biurokracja, jak zazwyczaj jest w bankach. Byli bardzo pomocni: doradzili nam, co wolno, a czego nie. Bez JEREMIE prawdopodobnie nasz rozwój byłby o wiele wolniejszy. Tu nie było ryzyka, że złożymy wniosek i po długim czekaniu usłyszymy, że coś jest nie tak. Łatwy dostęp do informacji, szybkie działanie i elastyczne podejście do wszystkiego na pewno wpłynęły na to, że się zdecydowaliśmy i że chcemy dalej korzystać z programu. Pomoże nam to w uzyskaniu celów szybciej niż byłoby to możliwe na podstawie inwestowania własnych zysków. A dążymy do tego, żeby budynek był funkcjonalny. Na pierwszym piętrze mamy sale konferencyjne. Kuchnia już działa, będzie obsługiwać pałac i wspierać usługi cateringowe. Planujemy też pokoje hotelowe na ostatnim piętrze, potrzebna jest również większa sala bankietowa.

Zdaniem Rene Geirnaerta wizja firmy musi być zmienna, bo wszystko się zmienia: rynek, świat

W tej chwili tuningujemy pierwotną strategię. Pewne rzeczy wyszły na jaw „w praniu”, na przykład wydawało nam się, że pałac jest najważniejszy, a ogród jest dodatkiem. Okazało się, że od maja do września mamy dobre zlecenia wyłącznie na ogród, wykorzystywany jako scenografia różnych wydarzeń. Dlatego musimy przeznaczyć pewne nakłady również na ogród. Kiedy osiągniemy punkt, w którym uznamy, że inwestycja jest zakończona?  Na pewno chcielibyśmy, żeby w ciągu dwóch lat budynek był samodzielny. Niech sam na siebie zarabia.