A A A Wersja kontrastowa

KALGRAF s.c.

Kalgraf to jedna z najlepszych i najdłużej działających drukarni w regionie kaliskim - powstała 24 lata temu, co ciekawe – przypadkiem. 

- Z wykształcenia jestem prawnikiem, kiedy jeszcze istniało województwo kaliskie, pracowałem w jego instytucjach. Z tych struktur wywiał mnie wiatr historii. Mój szwagier, który był drukarzem doradził mi zajęcie się poligrafią. Razem od zera stworzyliśmy firmę, on niedługo potem się wycofał – wspomina Andrzej Fijałkowski, wspólnik w firmie. Kalgraf pozostał jednak biznesem rodzinnym, bo dołączyły do niego córki pana Andrzeja. - Starsza pracuje ze mną już kilkanaście lat i robi to świetnie. Ja zajmuję się klientami, natomiast ona prowadzi wszystkie zlecenia i sprawy wewnętrzne. Młodsza pracuje z nami dopiero od roku, ale również doskonale sobie radzi.

Poligrafia nie jest łatwym biznesem, w dużej mierze opiera się na nowoczesnej i drogiej technologii, która wypiera pracę ludzkich rąk. - Kiedyś zatrudniałem 12 osób, dziś 8. Ale to nie tylko skutek pogarszającej się koniunktury. Po prostu maszyny drukarskie były mniej wydajne, technicznie gorsze. Dziś mniejsza ekipa ludzi jest w stanie zrealizować wszystkie zadania – przekonuje Andrzej Fijałkowski.

Kwestie technologiczne i potrzeby zakupowe określają rynek.
To on wymusił na Kalgrafie kupno nowej maszyny do drukowania w technologii direct press. To maszyna przemysłowa, czarno-biała. Drukuje dwustronnie 120 kartek na minutę, potrafi posegregować je w taki sposób, że od razu otrzymujemy ułożoną broszurę czy folder. - To urządzenie do zadań specjalnych. Jego zaletą jest prostota i szybkość działania. Dzięki tej maszynie możemy bardzo szybko realizować zlecenia.

Te atuty pozwoliły pozyskać Kalgrafowi bardzo poważnego klienta, który potrzebuje instrukcji do swoich produktów. Ich druk może rozpocząć się w chwilę po tym, jak do drukarni trafi plik z elektroniczną wersją broszury. - Gdybyśmy chcieli zrobić to np. metodą offsetową, musielibyśmy najpierw wydrukować cały nakład pierwszego arkusza, potem drugiego i kolejnych, następnie je poukładać, pociąć itp. A teraz możemy bardzo szybko mieć gotowy produkt, i to w nakładzie od 1 sztuki do nawet setek tysięcy, choć nie jest przystosowana do drukowania dużych nakładów – wylicza Andrzej Fijałkowski.

Co ciekawe – bezpośredni zysk z wykorzystywania nowej maszyny jest niewielki. Zakup opłacił się jednak dzięki umocnieniu pozycji firmy u strategicznego klienta. Firma dostaje kolejne partie poważnych zleceń. - Dzięki niej stajemy się bardzo wiarygodnym partnerem, zdolnym do wykonania ekspresowego zlecenia – podkreśla Andrzej Fijałkowski.

Nowoczesna maszyna drukarska trafiła do Kalgrafu 2 lata temu.
- Rozważałem różne formy finansowania, myślałem o dotacji, ale odbiłem się od procedur. Dzięki współpracy z Kaliskim Inkubatorem Przedsiębiorczości sięgnąłem po kredyt w ramach JEREMIE. Dla mnie jego zaletą było niskie oprocentowanie. Działam jako przedsiębiorca od ponad 20 lat, mam więc zdolności kredytowe, odpowiednią historię i zabezpieczenia, mogę negocjować oprocentowanie w bankach. Ale w JEREMIE na start było ono o 3% niższe, niż w banku, więc nie wahałem się długo. Maszyna drukarska kosztuje ok. 140 tysięcy złotych, do niej trzeba też dokupić kilka urządzeń peryferyjnych, koszt zamyka się mniej więcej w 200 tysiącach. Każdy zbędny procent odsetek ma więc duże znaczenie – podkreśla Andrzej Fijałkowski.

Dziś przymierza się do kolejnej inwestycji. - Chcę wziąć kolejną pożyczkę, dzięki której będziemy mogli kupić jeszcze nowszą maszynę drukarską, przeznaczoną do drukowania większych nakładów z wyższą szybkością. Dokumenty są złożone, jedyną kwestią do rozważenia jest wybór samego urządzenia. Nie rozważałem nawet innej opcji, niż kredyt w ramach JEREMIE – przyznaje pan Andrzej.