A A A Wersja kontrastowa

Fabryka Artystyczna Danuta Drzewiecka

- Jak się ma marzenia, to one się spełniają. I zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże w ich realizacji. Jak nie przyjaciel, to Agencja – śmieje się Danuta Drzewiecka, właścicielka konińskiej Fabryki Artystycznej.

Firmę prowadzi razem z mężem, rzadko używają oficjalnej nazwy.
- Fabryka Artystyczna na co dzień funkcjonuje w naszej świadomości jako „galeria”. Koninianie wiedzą, że w galerii są zajęcia z dziećmi, młodzieżą, ale także dorosłymi, że prowadzimy sprzedaż obrazów, oprawiamy je. Przychodzi się do nas nie tylko oglądać nasze obrazy, ale i na wernisaże, organizujemy wystawy przyjaciołom z całej Polski. Takie spotkania to okazja by porozmawiać, dowiedzieć się czegoś ciekawego. A poza tym to człowieka jakoś to fajnie uduchowi na wiele dni czy nawet tygodni. To dla nas zawsze wyjątkowe święto.

Państwo Drzewieccy poznali się w liceum plastycznym. Wspólnie poszli na studia w Poznaniu, wspólnie zamieszkali w Koninie, gdzie poszukiwano do pracy absolwentów wyższej szkoły sztuk plastycznych. Tu dostali mieszkanie, pracownię i zaczęli działać. Jak zgodnie twierdzą – do dziś nie mogą przestać. - Nasza galeria jest tym, o czym całe życie marzyliśmy, a trochę lat już mamy – mówi Danuta Drzewiecka. - My nie szukaliśmy „jakiegoś interesu”. Wiedzieliśmy czego chcemy i wiedzieliśmy, że to się musi udać. Bo dla nas to jest sposób na życie a nie na to, by kupić lepszy samochód. To dla nas naturalne. Wielu ludzi po przejściu na emeryturę lubi wypić kawę, iść na spacer, ponudzić się. My nie jesteśmy tym typem, lubimy coś robić, musimy działać. Kiedy jedno z nas traci oddech ze zmęczenia, to drugie motywuje je, podnosi na duchu.

Pierwszą galerię otworzyli 10 lat temu, w wynajętym lokalu, z pomocą przyjaciół.
To rozwiązanie generowało jednak spore koszty, postanowili więc poszukać własnego lokalu. Znaleźli, choć jego stan nie powinien był budzić optymizmu. - Często wpadają do nas ludzie, którzy od dawna mieszkają na naszej ulicy i widzieli nasz obecny dom, który stał z powybijanymi oknami i popadał w ruinę. Rozebraliśmy go do nadproży. Trzeba przyznać, że mieliśmy dreszczyk emocji, bo w rozliczeniu daliśmy mieszkanie a dom zamiast remontować – rozebraliśmy prawie do fundamentów. Część znajomych była przerażona, oferowali nawet, że w razie czego nas przygarną – wspomina pani Danuta.

Udało się.
Zamieszkali na piętrze wyremontowanego domu, na parterze mieści się galeria. Jedną jej połowę zajmuje część reprezentacyjna, drugą - pracownie, gdzie państwo Drzewieccy malują i oprawiają obrazy. Swoją pasją dzielą się z najmłodszymi mieszkańcami Konina, prowadzą zajęcia plastyczne dla dzieci, ale i dorosłych. - Bardzo cieszy nas sama możliwość obcowania z młodym twórcą. Niesamowity jest widok dziecka, które tak zajęte jest malowaniem, że przez dwie godziny stoi przy sztaludze, nie odchodzi.

Działalność we własnym lokalu pozwoliła państwu Drzewieckim na znaczne obniżenie kosztów stałych, ale wymagała sporej jednorazowej inwestycji. Dom kupili sami, dzięki pomocy Agencji Rozwoju Regionalnego udało im się go wyremontować i otworzyć galerię. - Dość długo szukaliśmy w Koninie odpowiedniego lokalu w dobrej lokalizacji. Nie da się ukryć, że ludziom trzeba wejść w oczy, galeria na uboczu nie miałaby racji bytu. Teraz mieścimy się tuż obok głównych ulic, bulwaru, w pobliżu szkół. Miejsce jest super, szukaliśmy go długo, ale bez pomocy JEREMIE nie dalibyśmy rady – przyznaje pani Drzewiecka. - Nie bylibyśmy w stanie wziąć pożyczki w banku, oprocentowanie było zbyt wysokie. Poza tym mamy zabezpieczenie w postaci domu, ale firma jest świeża i nie ma żadnej historii kredytowej.

Środki z kredytu uzyskanego w maju 2012 roku przeznaczyła na wykończenie lokalu – posadzki, tynki, instalacje. - Lepiej się prowadzi interes będąc na własnym. To dodaje pewności siebie, wiem, że nikt nie wypowie mi umowy, że jestem u siebie. A na dodatek naszemu synowi będzie łatwiej kontynuować to, co rozpoczęliśmy. Karol jest krótko po studiach, ale ma już ciekawą i bogatą historię jako artysta.

Pani Danuta dobrze wspomina współpracę z ARR w Koninie.
- Zawsze mogłam dopytać, uzyskać potrzebne informacje i pomoc w wypełnianiu dokumentów. Wniosek na pierwszy rzut oka wydawał mi się trudny, nie lubię papierkowych spraw. Ale uśmiechnięta pani pomogła mi go wypełnić, widziałam, że mam wsparcie. Ani przez chwilę nie czuliśmy się jak intruzi, co niestety zdarzało się nam w niektórych instytucjach finansowych. W ARR spotkała nas przychylność i pomoc.

Galeria staje się coraz bardziej znana nie tylko w Koninie, ale i w kraju. Swoje wernisaże mieli tu Jan Wołek, Andrzej Kacperek, Michał Smółka, Marian Danielewicz i wielu innych uznanych malarzy. - Chcemy, by oprócz naszych prac, pokazać społeczności konińskiej twórczość innych artystów, której może nie mieliby okazji docenić, gdyby nie działalność naszej galerii – podkreśla Danuta Drzewiecka.